sobota, 5 stycznia 2013

2. „Legenda” jako dzieło sztuki romantycznej

Zacznijmy jednak naszą rzecz elementarnie, od znaczenia samego tytułu płyty. Legenda, ujmując encyklopedycznie, jest to „opowieść z życia świętych, bohaterów, przesycona elementami fantazji, często osnuta na wątkach ludowych i apokryficznych, rozpowszechniona w średniowieczu”. Utwory o podobnym charakterze, lecz pochodzące z epok późniejszych - czyli takie jak nasza „Legenda” - określa się zwykle jako romantyczne, a to dlatego, że ich awanturniczo – miłosną treść i fantastyczny charakter (odnoszący się do czucia, wiary i wyobraźni), wywodzi się wprost ze średniowiecznego romansu rycerskiego.

Jeśli przyjrzeć się „Legendzie” i romantycznym teoriom sztuki, to okaże się, że płyta ta pozostaje w zgodzie z wieloma z nich. To ciekawe, bo przy okazji można zobaczyć jak wiele romantycznych koncepcji artystycznych pozostaje aktualnymi do dziś. Ale wydaje mi się, że charakter „Legendy” jest jednak w gruncie rzeczy dalece bardziej romantyczny niż byśmy się tego spodziewali. Rzućmy tylko okiem na katalog postulatów stawianych przed twórcami w epoce romantyzmu: wywołanie wstrząsu u odbiorcy; maksymalizowanie ekspresji; przełamywanie dotychczasowych podziałów gatunkowych; łączenie rozmaitych dziedzin sztuki w organiczną całość (idea correspondence des arts), swoista wizyjność sztuki, jej intuicyjność. To wszystko łatwo znaleźć na „Legendzie” - tak w wersji płytowej, jak i w jej realizacji scenicznej (gdzie pojawiają się dodatkowo gest, strój czy elementy scenograficzne). W zgodzie z romantycznym duchem pozostaje też pełen niesamowitości nastrój płyty oraz sceneria, w której  wszystko się rozgrywa: malownicza, posępna i groźna. Pustkowie, las, ciemność oraz gwałtowne zjawiska przyrodnicze, takie jak wiatr i burza, do tego gotyckie elementy krajobrazu: dzwon na wieży, starodawne ruiny.



„Legendę” z romantyczną tradycją łączy również to, że zwrócenie się ku pustkowiu, ku pierwotnym siłom natury, ma związek nie tylko ze skłonnością do samotności, z melancholią, choć to też jest ważne. Pustkowie okazuje się być tu również istotnym miejscem inspiracji, jest to - jak powiedziano by w XIX stuleciu - sfera objawień Ducha. Trzeba przy okazji zaznaczyć, że romantycy zapuszczali się chętnie również w inne pustkowia, inne pogranicza, bardzo poważnie podchodząc do snów, marzeń, przeczuć, a także spirytyzmu. Interesowały ich przy tym wytwory kultury ludowej, rzeczy archaiczne, w których dopatrywali się szczególnej mądrości, oraz czegoś, co dziś można by nazwać przejawami zbiorowej podświadomości. I ta skłonność znajduje swoje odbicie na płycie, o czym przyjdzie nam jeszcze rozprawiać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz