sobota, 5 stycznia 2013

5. „Legenda” jako koncept zorientowany

„Legendę” rozpoczynają słowa: „Ojciec, Syn i Duch / Zamknięci na klucz / A okna i drzwi / Z ciała i krwi”. Rzecz bardzo charakterystyczna, że pierwszym wersem na płycie Armia wpisuje się w tradycję rozpoczynania dzieła od wezwania Osób Boskich - mamy tu przecież do czynienia z rodzajem inwokacji. Cała zaś zwrotka wydaje się stanowić zagadkę -może warto by spróbować ją rozwikłać?

W utworze tytułowym pojawia się pojęcie horyzontu zdarzeń, które w teorii Einsteina oznaczało granicę czasoprzestrzeni. Nie jestem biegły w fizyce, ale na płycie ów horyzont odczytuję jako symbol granicy rzeczywistości empirycznej. A tę właśnie Mikołaj Bierdiajew porównywał do zamkniętego pokoju. W swej „Filozofii wolności” pisał, że „cały świat, cały porządek przyrody jest zamkniętym pomieszczeniem, w którym działają dane w nim siły. Te siły – stwierdzał - w sposób immanentny nie mogą siebie przerosnąć, dokonać cudu. Jednak w zamknięte pomieszczenie naszego świata mogą się wedrzeć siły świata innego, siły boskie, siły łaski. Wówczas nastąpi cud”. W innym miejscu mówił: „Żyjemy w grzesznym śnie rozsądkowości, śnie naszej złej woli, a sny nasze są haniebnie prozaiczne i nudne”. „Brzydota empirycznego bytowania i rozsądkowość świadomości to widma, niebyt, grzeszny sen”,  którym rosyjski filozof przeciwstawiał „mistykę i piękno”. „Oto gdzie jest to, co najbardziej realne, oto gdzie jest istność” - powiadał.

Możemy więc przyjąć, iż bohater płyty, tak jak ten „ktoś biedny i sam” z drugiej zwrotki „Kochaj mnie”, tkwi w zamkniętym pokoju empirycznej rzeczywistości, niczym jakiś skazaniec, oddzielony murem od tego co prawdziwie piękne. Jeśli zaś chodzi o „okna i drzwi / z ciała i krwi”, to można do nich odnieść kolejne wersy pierwszej zwrotki tej piosenki: „Wszystko w szumie fal / Wszystko w oczach psa / I w mistycznym ciele / To w pijanym śnie”. Dziwne przemieszanie rzeczy świętych i nieświętych w tym fragmencie przywodzi na myśl dwa konteksty, widoczne na płycie też w innych miejscach. Nawiązując do Bierdiajewa: w jednym z nich chodzi bardziej o piękno (i pijany sen), w drugim o mistykę (i oczy psa). Ale w obu przypadkach przede wszystkim o to, co znajduje się „poza tym światem”.

Dążenie do iluminacji cechowało poetycką postawę Artura Rimbaud. „Jasnowidzenie” starał się on osiągnąć poprzez „długie, bezmierne i wyrozumowane rozregulowanie wszystkich zmysłów”. „Pijany sen” może kojarzyć się właśnie z nim. Zresztą w tekstach „Legendy” dają się odnaleźć konkretne obrazy zaczerpnięte z jego „Sezonu w piekle”, takie jak pustynia czy najwyższa wieża. A przede wszystkim owa „wieczność”, która jest „morzem, co łączy się ze słońcem” (piosenka „Nie ja”). Drugi kontekst to ruch chasydzki, który przecież, zgodnie ze słowami Martina Bubera, „usuwał mur dzielący to, co święte, od tego, co świeckie, a także pouczał w jaki sposób można uświęcić wszelkie świeckie działanie. (…) pozwalał dostrzec we  wszystkich  istotach i we wszystkich rzeczach Boskie promieniowanie, tlące się w nich Boskie iskry”. Również „w oczach psa”.

„Okna i drzwi / Z ciała i krwi” możemy więc, w świetle tych kontekstów, potraktować jako te elementy rzeczywistości empirycznej, które w przekonaniu bohatera płyty uczestniczą w jakiś sposób w rzeczywistości wyższej, stanowią swojego rodzaju przebicia, przez które wchodzą, wdzierają się – jak powiedziałby Bierdiajew – siły łaski, siły innego świata.

A oto jedna z opowieści chasydów: „Rabbi Icchak z Niesuchojeżów powiedział: „Mój ojciec rzekł kiedyś w miesiącu Elul do jednego ze swoich przyjaciół: ”Czy wiesz, co to dziś za dzień? To jeden z tych dni, kiedy  ryby drżą w oceanie””. Ktoś ze stojących wokół rabbiego Icchaka zauważył: „Ludzie powiadają zazwyczaj: „Kiedy ryby drżą w wodzie”. „Tak, jak to powiedział mój ojciec – rzekł rabbi Icchak – przemawia jedynie tajemnica tego, co dzieje się między Bogiem i duszami””. Ryby drżące w oceanie to obraz znany nam z „Opowieści zimowej”. Zaś sformułowanie: „tajemnica tego, co dzieje się między Bogiem i duszami” określa lapidarnie, można powiedzieć, tematykę całej płyty. Podobnie zresztą charakteryzował kiedyś „Legendę” sam Budzyński: „…stanowi integralną całość – mówił - i jest właściwie opowieścią, opowieścią o dziejach duszy”.

Rimbaud i chasydzi… A jednak, to symbol Trójcy umieszczony na początku „Legendy” ma chyba największą doniosłość. Powinien być traktowany jako podstawowy znak tego, w jakim duchu należy odczytywać całą płytę. Znajdziemy na niej zresztą wiele innych bardzo wyraźnych odniesień do chrześcijaństwa. Wśród nich obrazy i symbole, które pochodzą wprost z Pisma Świętego: światło, ogień, latarnie trzymane w rękach, wiatr, ptak (albo inne uskrzydlone istoty). Charakterystyczny jest też sposób przedstawienia kondycji człowieka i świata, jako rezultatu upadku i grzechu, a także silne podkreślanie polaryzacji dobra i zła, przeciwstawianie światła i ciemności, nocy i dnia. Dają się również zauważyć wyraźne odniesienia do tradycji kościelnej: między innymi określenie „mistyczne ciało”, obraz dzwonu na wieży (który bije na trwogę ) i symbolika cyfry „3”. A może przede wszystkim właśnie „ciało i krew” z pierwszej zwrotki „Kochaj mnie”, rozumiane po prostu jako znak Eucharystii. Warto też zauważyć, że Wschód w sztuce chrześcijańskiej, przez odniesienie do świtu jako pory Zmartwychwstania, symbolizuje Jezusa Chrystusa. Wygląda więc na to, że to właśnie chrześcijańska metafizyka stanowi na płycie najistotniejszą drogę ku innym planom rzeczywistości. Można też domyślać się, że na „Legendzie” odnalezienie „wieczności”, będącej „morzem co łączy się ze słońcem”, będzie miało miejsce właśnie o świtaniu.

Zanim to jednak nastąpi, trzeba przetrzymać noc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz