sobota, 5 stycznia 2013

8. Kosmos

Paul Evdokimov, charakteryzując stosunek człowieka do rzeczywistości stworzonej, do natury, mówi o jego „postawie liturgicznej”, powiada, że człowiek jest uczestnikiem „kosmicznej liturgii”. Biorąc pod uwagę to w jaki sposób przedstawiono na „Legendzie” tajemnicze i doniosłe „przemiany kosmosu”, jak również to, że stanowią one o konstrukcji płyty, a także to jak odnosi się do nich jej bohater, możemy w gruncie rzeczy uznać, że „Legenda” jest owej kosmicznej liturgii obrazem.

Wracamy tu, w nowym kontekście, do wątków mitologicznych. „Sakralna postawa wobec zjawisk otaczających społeczność ludzką” charakteryzowała bowiem, co podkreślał Gieysztor we wstępie do „Mitologii Słowian”, społeczności tradycyjne. Bierdiajew uważał nawet, że tak rozumiane „pogaństwo było koniecznym, podstawowym stopniem w procesie światowego objawienia; bez tego stopnia – twierdził - świat nigdy nie doszedłby do świadomości chrześcijańskiej”. Mówił też, że „w pogaństwie była nieśmiertelna prawda, prawda o boskości duszy świata, boskości matki – ziemi”. Mircea Eliade natomiast szukał w Europie miejsc, gdzie, jak pisał, wciąż żyje wśród ludzi „świadomość sakralności natury”, gdzie „nadal trwa chrześcijaństwo przeżywane jako liturgia kosmiczna”. Triada człowiek – Bóg – historia, tak charakterystyczna, jego zdaniem, dla współczesnej myśli chrześcijańskiej, wydawała mu się bowiem boleśnie niewystarczająca.

Myślę, że „Legenda” mogłaby spełnić niektóre oczekiwania autora „Alchemii azjatyckiej”. Pozbawiona wyraźnych odniesień do współczesności, lokuje się właściwie poza kontekstem historycznym - w innej, bardziej uniwersalnej perspektywie. Organicznie spleciona z tajemniczym życiem kosmosu, odbija więc inną triadę: człowieka, kosmosu i Boga. To przecież kosmos na „Legendzie” rezonuje „tajemnicą tego, co dzieje się między Bogiem i duszami” (od czego nawet „ryby drżą w oceanie”), a historia, związana z czasem linearnym, znajduje się zdecydowanie na dalszym planie. Dla „Legendy” istotniejszy jest czas cykliczny: przemiany kosmosu, jego obrót wokół wertykalnej, kosmicznej osi – to tu koncentruje się uwaga autorów i słuchaczy. Tu też splatają się na pozór nie przystające do siebie duchowe wątki płyty, zgodnie zresztą z tym co skłonny był stwierdzić Eliade: że najważniejsze tajemnice - życia, śmierci, nieśmiertelności - „wszystko to zostało zaszyfrowane w rytmach kosmicznych – wystarczy je zdeszyfrować, by pojąć co „mówi” Kosmos w swych różnorodnych formach bycia, by pojąć misterium życia”.

Warto też wspomnieć w tym miejscu o pokrewnej, ale wyrosłej na gruncie prawosławia idei Sofii, mającej być żywym obrazem Mądrości Bożej. Sofia, zgodnie ze słowami Evdokimova, „wiąże wielość istnień w kosmiczną jedność, żywą całość stworzenia”, dlatego bywa uznawana za duszę świata. Co ciekawe, w sofiologii pojawia się rozróżnienie na Sofię niebiańską (niestworzoną) i Sofię ziemską – stworzoną. Mówi się też, że ze względu na naruszenie porządku hierarchicznego stworzenia (dwie kosmiczne katastrofy, których znaczenie często podkreślał Jerzy Nowosielski: strącenie aniołów i grzech pierworodny) Sofia ziemska zyskała również swoje mroczne oblicze. „Zło wkrada się w szczeliny bytu – pisał Evdokimov - staje się parodią Sofii, „nocnym majakiem stworzeń”, ich maską demoniczną”.

Nie brzmi to wszystko zbyt ortodoksyjnie, ale i w tym tkwi wartość, że „Legenda” nie jest dziełem opartym na przyjętych apriorycznie założeniach, a raczej przedstawia podstawowe doświadczenia człowieka. Doświadczenie i intuicje, które były od zawsze kodowane w językach różnych tradycji duchowych: upiorny sen egzystencji, z którego chcielibyśmy się zbudzić; demoniczna maska rzeczywistości, gliniana skorupa (jak u chasydów), którą chcielibyśmy skruszyć, aby wyzwolić się jak pisklę z jaja; ludzki los, uwikłany w życie kosmosu, i święte prawdy zaklęte w tym, jak przemienia się świat: „Ze śmierci życie, z ciemności blask”. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz